Nawet jeśli w twoim miejscu pracy obowiązują rygorystyczne procedury, i tak będą zdarzały się takie sytuacje, w których należy samodzielnie podjąć decyzję. A każda z takich decyzji to potencjalne pole do sporu z przełożonym czy kolegą zza biurka obok.

W tym pierwszym przypadku jest nam szczególnie ciężko wyrazić swoją opinię. Szef to autorytet: to trochę tak, jakby sprzeciwiać się tacie. Ale przecież ani tata, ani tym bardziej szef nie ma wyłączności na posiadanie racji. To ty możesz ją mieć, a on może się mylić. Dlatego warto powiedzieć na głos swoje zdanie. Dobry kierownik doceni to, że umiesz używać mózgu, i że masz odwagę mu się przeciwstawić. Bo w każdej firmie przełożonego otaczają głównie klakierzy. Z tego też powodu kierownicy i dyrektorzy ulegają czemuś, co w psychologii nazywa się „złudzenie szefa". Błędnie sądzą, że ich podwładni myślą podobnie do nich i kierują się tymi samymi wartościami. Chodzi o to, że nie możesz brutalnie wybić szefa z tego złudzenia, bo to stworzy u niego przykre uczucie wewnętrznego dyskomfortu. Nie mów więc: „Nie zgadzam się”, „Nie ma pan racji”. Powiedz raczej: „To słuszne, co pan mówi. Ale proszę wziąć pod uwagę jeszcze Jeden drobny szczegół...” - i rozwiń swoją koncepcję. Daj szefowi szansę, by mógł wycofać swoją mylną opinię, zachowując twarz. Podaj mu nowy szczegół, który „całkowicie zmienia sytuację” i pozwoli mu powiedzieć: „Tak, w świetle tych nowych faktów muszę przyznać, że pani koncepcja jest lepsza”.

W rozmowach z kolegami z równorzędnych stanowisk nie musisz być tak dyplomatyczna. Powiedz, co sądzisz, prosto z mostu, ale spokojnym głosem. Jeśli kolega zbyt się rozgrzał w ferworze dyskusji, powiedz: „Możesz mieć inne zdanie, ale nie podnoś na mnie głosu. Czuję się wtedy tak, jakbyś na mnie krzyczał i to mi się nie podoba. Jeszcze raz wszystko przeanalizujmy. Powiedz mi, jak ty to widzisz?".

Twoja Ocena