Uporządkowałam opinie na temat przyjaźni wyrażane przez uczestników prowadzonych przeze mnie warsztatów. Każdy może je uzupełnić o własne intuicje. Przyjaciele są nieocenionym źródłem wsparcia. Znają nas i kochają, więc z reguły wiedzą, czego nam trzeba, kiedy jesteśmy w biedzie, co nas ucieszy, pomoże stanąć na nogi.

Nie oceniają nas, a jednocześnie potrafią z życzliwością pokazać, kiedy musimy wziąć się za porządkowanie swojego życia, coś istotnego w nim zmienić. Pomagają nam stawać się coraz bardziej sobą, odkrywać swoje powołanie. Przyjaźń wzmacnia nasz - moim zdaniem wrodzony - altruizm.

Potrzebujemy przyjaciół, żeby leczyć rany - te zasklepione z przeszłości, i te, które jątrzą się do dzisiaj, takie jak niskie poczucie własnej wartości czy toksyczny wstyd. Uzdrawia sama obecność przyjaciół, ale też możliwość dzielenia się z nimi, ich akceptacja i wsparcie. W relacji z przyjaciółmi niekiedy możemy uwolnić się na jakiś czas od dojmującego egzystencjalnego smutku i rozpaczliwej samotności, wynikającej z nieprzekraczalności naszego Ja. To dzięki nim udaje się ją złagodzić, choćby na krótko przełamać izolację. W przyjaźni bowiem, jak napisał Elred, „każdy staje się uczestnikiem losu drugiej osoby”. Wraz z nimi możemy mocniej doświadczać radości życia, gdyż - jak podpowiada o. Phil Bosmans - „boleść dzielona połową boleści, radość dzielona podwójną radością”.

Elred z Rievaulx wskazuje, jacy mają być względem siebie przyjaciele: „Przede wszystkim powinni troszczyć się nawzajem o siebie, modlić się za siebie, jeden za drugiego się wstydzić,jeden z powodu drugiego się cieszyć, opłakiwać upadek drugiego jak swój własny, a sukces drugiego uważać za swój. (...) Niech ze wszystkich sił jeden z przyjaciół dodaje odwagi drugiemu, który jest strach-liwy, niech wspiera go, jeśli jest slaby, pociesza, kiedy mu smutno, znosi go, gdy jest rozdrażniony”.

Przyjaźń czy miłość?

To temat - jeśli wierzyć Internetowi - mocno absorbujący masową wyobraźnię. W sieci znajdziemy pod tym hasłem wiele testów, które mają rozwiać wątpliwości, ale rozwiązałam kilka z nich i wiem na pewno, że nie są pomocne. Bowiem ostra granica między przyjaźnią i miłością nie istnieje. Wspólne dla nich są cechy bliskich związków, takie jak: ważność drugiej osoby, trwałość, ciepło i akceptacja, potrzeba przebywania razem, szczerość i otwartość, zaufanie i zapewne wiele innych. Na czym więc polegają różnice? Zależy to oczywiście od definicji miłości. Może być na tyle szeroka, że mieści stany wyrażone stwierdzeniem „Kocham lody malinowe”, poprzez kochanie tańca czy jazdy na nartach, swojego miasta i ojczyzny, dzieci i rodziców, po uczucie żywione jedynie do partnerki lub partnera. Kłopoty z definicją przyjaźni wydają się mniejsze, ale również to określenie może mieścić w sobie różne związki. Duże zamieszanie wprowadził tu Facebook. Otóż w kilku szkołach podstawowych robiono porównawcze badania socjologiczne na temat relacji rówieśniczych. Podobnie jak parę lat wstecz zadano pytanie: „Ilu masz przyjaciół?” Większość dzieci miała ich po kilkuset, a w epoce przed Facebookiem mówiły o najwyżej kilku.

Wróćmy jednak do związków dorosłych i niewirtualnych. Spróbuję przedstawić kilka cech odróżniających przyjaźń i miłość, ze świadomością, że jest to obraz subiektywny i niekompletny. A zatem co je różni?

• Totalność, czyli to, jak głęboko wpisują się w nasze życie i jakie jego obszary' ogarniają. Miłość, czy może raczej zakochanie, wielu z nas przykuwa, oślepiając i zagłuszając inne wątki życia. Wychowaliśmy się na romantycznych historiach o parach tak pochłoniętych swoim uczuciem, że nie widziały poza nim reszty’ świata. W przyjaźni po-zostaje wiele miejsca na inne rzeczy niż ona sama.

•    Różne jest poczucie własności i wyłączności. W przyjaźni pojawia się znacznie mniej roszczeń, żeby była jedyną czy choćby dominującą relacją, mniej zazdrości i zależności czy wręcz uzależnienia, jakie zdarzają się u zakochanych par. Z drugiej strony za przyjaźń ludzie czują się mniej odpowiedzialni. uważają tę relację za bardziej luźną. W związkach miłosnych trójkąty są raczej wyjątkiem, a czworokąty kompletną egzotyką, w układach przyjacielskich kilkuosobowe grupy czy „paczki” zdarzają się dość często i nikogo to nie dziwi.

•    Odmienna bywa zwykle historia powstawania tych relacji. W miłość można wpaść od pierwszego wejrzenia, może się zrodzić nie wiadomo dlaczego i z niewiadomych powodów umrzeć. Przyjaźń się nie rodzi, ona dojrzewa, w nią się nie wpada, nie zapada na nią, lecz się ją buduje.

•    Inne miejsce ma w miłości i przyjaźni świadome oddziaływanie na relację, w tym decyzje i kontrola. Bo miłość - zgodnie z głęboko zakorzenionym mitem -jest ślepą siłą, nad którą nie panujemy. Tego typu przekonania powodują, że rezygnujemy z wpływu i dryfujemy, odłożywszy ster. W przyjaźni przeciwnie: decydujemy się na nią, rozmyślamy ojej stanie, często świadomie próbujemy coś w niej zmienić.

•    Miłość jest mocno powiązana z cielesnością, zwykle wyraża się w uściskach, pocałunkach, przytuleniach, a w partnerskich związkach - w kontaktach seksualnych. Wielu ludzi uważa miłość za sumę przyjaźni i fizycznej namiętności, podczas gdy w związkach przyjacielskich, jak piszą internauci na rozmaitych forach, „nie ma chemii”, „nie iskrzy’”.

•    Obie relacje różni intensywność przeżywania czy też temperatura (czy bywają gorące przyjaźnie?). Zapewne fizjolog powiedziałby, że chodzi o biochemię: dopóki w kontakcie z kimś nasz organizm produkuje głównie endorfiny (hormony euforii), to i objawy fizjologiczne i psychologiczne lokują się bliżej burzliwej miłości; natomiast gdy wydziela się przede wszystkim oksytocyna (hormon przywiązania), to bliżej nam do przyjaźni, czyli spokojnego uczucia o łagodnym przebiegu.

•    W miłości relacja może nie być zwrotna: można w tajemnicy kogoś kochać, ale nie można się z kimś przyjaźnić bez jego wiedzy i zgody. Stąd prawdopodobnie dużo większe wymaganie wzajemności w przyjaźni. Dla miłości często jesteśmy gotowi jednostronnie więcej robić i więcej znosić. Natomiast gdy miłość wygasa, czujemy się wolni od wielu zobowiązań.

•    Jeśli relację kończy rozstanie albo śmierć, zarówno po miłości, jak i po przyjaźni przeżywamy żałobę: głęboki smutek, rozpacz, poczucie wielkiej straty i trudność wyobrażenia sobie dalszego życia bez tej osoby. Odczuwamy zamęt, dezorientację i stres. Po rozstaniu jednak kochankowie czy małżonkowie wracają do siebie raczej rzadko i zwykle nie na długo, powroty przyjaciół mają znacznie większą szansę na sukces.

Nie szukać, lecz tworzyć

Zdarza mi się słyszeć pytanie: czy w naszych czasach przyjaźń jest możliwa? Źródłem tych wątpliwości są zmiany w systemie wartości (dzisiaj każdy bardziej sobie ceni pieniądze niż spotkanie z drugim człowiekiem), tempo życia {wszyscy jesteśmy zabiegani i dla nikogo nie mamy czasu), nowa obyczajowość {dzisiaj już się nie rozmawia, tylko wymienia proste komunikaty albo rozsyła łajki na Facebooku), wirtualne kontakty {czaty, mejle, esemesy - czy jeszcze pamiętamy, jak wygląda prawdziwa rozmowa?).

Dla mnie to pytanie brzmi absurdalnie. Nawet zwierzęta szukają swego towarzystwa, wspierają się i przytulają, najwyraźniej bliski kontakt sprzyja przetrwaniu. Można zaryzykować stwierdzenie, że poszukiwanie przyjaciół jest zachowaniem instynktownym, a przyjaźń jest potrzebna dla zachowania gatunku, chociaż nie wydaje się, żeby psychologia ewolucyjna miała już na to empiryczne dowody.

Ale odkąd człowiek jest człowiekiem, a przynajmniej odkąd pojawiły się świadectwa pisane, wątek przyjaźni - bodaj od sumeryjskiego eposu o Gilgameszu - wciąż powraca. Jej przykłady można znaleźć w najbardziej nieludzkich warunkach, a świadectwa z czasów Zagłady dowodzą, że nawet wtedy przyjaźń nie dała się zabić. Wraca pytanie: gdzie szukać prawdziwej przyjaźni? Tu odpowiedź jest prosta: nie szukać, tylko ją tworzyć. Koledze z grupy, który skarżył się na brak przyjaciół, Irena tłumaczyła: Zaproponuj komuś, żeby usiadł obok ciebie, żebyście zrobili coś wspólnie, porozmawiali chwilę, wypili razem kawę. Musisz zaryzykować! Ktoś może cię zlekceważyć, możesz się czuć na początku nieswojo, ale chyba jeszcze nikt od tego nie umarł. Zapamiętaj sobie: inni też się boją i czują się skrępowani. To ty możesz pomóc im wyjść z kąta.

Twoja Ocena



Facebook Conversations