views
Walorów, jak w przypadku hot-doga brak i trochę szkoda słów, by ten brak definiować. Spróbuję, tylko dlatego, żeby wybić z głowy wyprawę na ten film poszukiwaczom halloweenowych wrażeń.
Fabuła jest raczej wątła i skupia się na uratowanej dziewczynce z pierwszej części. Sharon urosła, miewa okropne sny i wizje. Po raz kolejny się przeprowadziła, bo ojciec ucieka przed odpowiedzialnością za zabicie w samoobronie. Któregoś dnia znika, a na ścianie pozostaje krwawy napis: „Przybądź do Silent Hill”. Dziewczyna poznaje prawdę po otwarciu drewnianego pudełka, w którym ojciec zebrał informacje na temat przeklętego miasteczka i przeszłości córki. Teraz wie, że matka nie zginęła w wypadku samochodowym, a ojciec został uprowadzony. Postanawia udać się do tajemniczej osady, by go ratować. Towarzyszy jej poznany tego samego dnia kolega z klasy.
No właśnie, dziewczyna jest nieufna, ale nagle powierza wszystkie swoje tajemnice nieznajomemu. Wie, że jej matka też jest gdzieś w Silent Hill, ale nie zamierza jej szukać. Motywacje bohaterów są mętne, a oni sami przypominają automaty bez emocji. Główna bohaterka śni o demonicznej osadzie, ale nie wpadła na to, by dowiedzieć się czegoś więcej o tym miejscu. Google nie istnieje, biblioteki są zamknięte. Dziewczyna widzi na jawie rzeczy na widok których bohater wojenny posikałby się w majtki, po czym otrząsa się i wraca na lekcję. Nie stara się zrozumieć swojej mrocznej psychiki, raz jeden spyta nieznajomego o granicę między snem i jawą i na tym koniec riserczu. Kiedy już dowie się, gdzie przepadł rodzic powtarza tylko w kółko: „Muszę uwolnić tatę” - jak nakręcana lalka. Koszmarna osada nie zrobi na niej większego wrażenia. Choć tu akurat się nie dziwię.
Owszem cały ten gore'owy festiwal atrakcji i straszenie przez zaskoczenie mogą widza nieco zestresować, ale na pewno nie przerazić. Lęk karmi się narracją, a tu prawie jej nie ma. Są tylko straszydła i tandetne dekoracje. Pierwszy film być może kogoś zaskoczył, powtórka nie ma nic do zaoferowania prócz złego smaku. Naiwna plastycznie koncepcja mrocznego świata, który składa się z brudnych szmat, przerdzewiałych krat i słabych efektów z komputera nie przekona z pewnością szanującego się miłośnika horrorów. Podobnie zaludniające go potwory – facet z piramidą zamiast głowy, albo pięścią zamiast twarzy pewnie przyprawiałby o ciarki w filmie Guillermo del Toro, ale w rękach wyraźnie mniej utalentowanego Michaela J. Bassetta takie stwory przeważnie bawią. Zadziwia natomiast obsada. Chyba bieda zajrzała do garnka Carrie-Anne Moss, Malcolmowi McDowellowi i Deborze Karze Unger, że zechcieli wystąpić w tak idiotycznych kostiumach. Mogłabym jeszcze długo narzekać na "Silent Hill: Apokalipsę", ale chyba nie warto. Podobnie jak nie ma sensu lamentować nad gumowymi bułkami i papierowymi parówkami; wiadomo hot-dog to nie boeuf bourguignon. Różnica między gastronomią i kinem polega jednak na tym, że w przypadku tego drugiego za ucztę dla ducha i produkt klasy "D" płacimy tyle samo. Zastanów się, czy ci się to opłaca, widzu.
Obejrzyj także inne filmy:
Elizjum (2013) - cały film online za darmo lektor - brak (wersja angielska)
Komentarze
0 comment