Alkohol to substancja psychoaktywna. Co to oznacza? Mówiąc najprościej po jego wypiciu zostaje zaburzona równowaga chemiczna w mózgu. Skutki znamy wszyscy - po paru kieliszkach mamy wspaniały nastrój i czujemy się zrelaksowani. Ale już po kilku kolejnych przestajemy logicznie myśleć, mamy spowolniony czas reakcji, trudności z utrzymaniem równowagi czy niewyraźną mowę.

U osób pijących sporadycznie większość z tych objawów znika po wytrzeźwieniu. Jednak u tych, którzy pij ą regularnie bądź dużo, mogą pojawić się trwałe zmiany w mózgu (ich stopień zależy od wielu czynników, m.in. od ilości i częstości picia, a także od predyspozycji genetycznych). Wówczas sprawa znacznie się komplikuje. Po pierwsze taka osoba, żeby utrzymać swoje samopoczucie na zadowalającym poziomie, pragnie coraz częstszego kontaktu z alkoholem. Ma to związek z wpływem tej substancji na układ nagrody w obrębie mózgu. Alkohol aktywuje go poprzez podniesienie poziomu neuroprzekaźnika nazywanego dopaminą. Z biegiem czasu, powtarzające się picie sprawia, że potrzeba coraz więcej i więcej alkoholu, by uzyskać taki sam efekt przyjemności i rozluźnienia. Po drugie zaburzony zostaje tzw. mechanizm „GO-STOP”, czyli osoba uzależniona nie potrafi już w porę zatrzymać się, w efekcie czego upija się do nieprzytomności albo pije dotąd, dopóki ma co. Ale nadal to nie jest wszystko! Okazuje się, że uzależniony mózg pracuje pełną parą nad tym, by utrzymać ten stan. Wbrew wszelkiej logice, instynktowi samozachowawczemu i innym mechanizmom, które pozwalają osobom zdrowym na „trzeźwą” ocenę sytuacji. Fachowo nazywa się to systemem iluzji i zaprzeczeń. Te procesy doskonale znają terapeuci, którzy pracują z uzależnionymi, zarówno indywidualnie, jak też w grupach terapeutycznych. O sposobach podtrzymywania nałogu, które rządzą uzależnionym mózgiem, a także o tym, jak zmienić niezdrowe myślenie, rozmawiamy z doświadczoną terapeutką.

-> Jak to się dzieje, że często inteligentna, wykształcona, świadoma osoba nie zauważa, że ma problem alkoholowy?

No właśnie tacy ludzie mają najtrudniej! Ich umysł działa bowiem doskonale, ale... na ich niekorzyść. To choroba samo-oszukiwania się. Człowiek inteligentny może znaleźć tysiące wyrafinowanych tłumaczeń, które pozwalają mu zatrzymać uzależniacz przy sobie - a proszę pamiętać, że to jest bardzo intymny związek. Wielu mówi: „ciężko pracuję, muszę się w jakiś sposób rozluźnić, a inaczej nie mogę się tak naprawdę zresetować”. I rzeczywiście tak jest, bo w pewnym momencie, kiedy uszkadza się układ nagrody, naprawdę nic innego  nie przynosi ulgi, tylko ta jedna jedyna substancja.Nie liczą się żadne aktywności, które kiedyś pomagały (np. bieganie czy jazda na rowerze). I to właśnie jest jedna z przyczyn, dla których tak trudno zrezygnować z alkoholu.

->Od osób uzależnionych często można usłyszeć: „piję, bo lubię a nie bo muszę. W każdej chwili mogę przestać”.

Typowe zaprzeczanie! To podtrzymywanie złudnego przekonania - wbrew logice, wbrew temu, co mówią bliscy a nawet i wbrew sobie (czasem taka osoba ma przebłyski, że jednak coś jest nie tak, ale szybko je ucisza). Najczęstsze tłumaczenia, a jednocześnie światełka ostrzegawcze to: „przecież w jak byłam chora, to nie piłam przez cały tydzień" (złudne poczucie kontroli) albo „alkohol sprawia mi przyjemność, więc czemu mam sobie tego odmawiać” (racjonalizowanie). Takie osoby zaprzeczają też niewygodnym faktom. Nie dostrzegają związku między swoim piciem a tym, co się wydarzyło np. nieobecnością w pracy (,,przecież każdy może się gorzej poczuć, a mnie chyba teraz jakaś grypa bierze”). Kolejny sposób to minimalizowanie. Często można usłyszeć „a ile ja tam wypiłam, parę kieliszeczków, to chyba nic takiego”. Piwko, wódeczka, buteleczka - używanie zdrobnień ma na celu zmniejszenie rzeczywistej ilości wypitego alkoholu. Przecież to naprawdę tylko odrobinka, o co ten cały hałas? Co ciekawe ma to na celu nie tylko przekonanie otoczenia, że problem jest „problemikiem”, ale też uzależniony, poprzez samooszukiwanie się, broni się przed zobaczeniem swojej choroby,

-> A obwinianie innych? Czy to też sposób na podtrzymanie nałogu?

Tak i to dość częsty. Łatwiej się przed sobą wytłumaczyć, gdy za picie odpowiada ktoś inny, najczęściej zresztą osoba najbliższa. „Żona znów się czepia, że nie naprawiłem tego kranu. A przecież ja tak ciężko pracuję na jej utrzymanie". No właśnie -jak tu żyć z taką niewdzięcznicą? A jeszcze do tego córka się nie uczy, tylko ogląda cały czas jakieś seriale. Sąsiad chyba się obraził, bo coś odburknął zamiast dzień dobry. Tworzenie fikcyjnej rzeczywistości, pełnej nieprzyjaznych osób, wyolbrzymianie problemów to kolejne typowe dla uzależnionych zachowania, Jest tak strasznie beznadziejnie, że już muszę się napić! Czasem taka osoba prowokuje wręcz awanturę, by znaleźć pretekst do wyjścia na wódkę. Co ciekawe, ona sama jest głęboko przekonana, że ma pełne prawo do tego, by być tak wściekła. Włącza się bowiem kolejny ważny mechanizm, czyli rozkręcanie spirali emocji. Z małej złości - wściekłość, smutek do łzy ostatniej, a radość aż po euforię. Tak właśnie działa uzależniony umysł.

-> A czy to prawda, że alkoholik uważa, że kontroluje picie, nawet wtedy, gdy budzi się rano po „urwanym filmie”?

Najczęściej tak. Jest wstanie sobie to szybko wytłumaczyć, zracjonalizować, znaleźć przekonywujące (siebie i innych) argumenty, żc to wyjątkowa sytuacja. Ma bowiem głębokie przekonanie, że wszystko jest pod kontrolą, także alkohol. Tymczasem to właśnie brak kontroli jest cechą tej choroby. To dotyczy ilości lub jakości alkoholu, momentu picia, nieumiejętności zaprzestania. Czasem, gdy jednak pojawia się refleksja, że chyba to było za dużo, w ślad za nią idzie głębokie przekonanie, że następnym razem będzie zupełnie inaczej. Tak się po prostu stanie - uzależniony wierzy bowiem w magiczną poprawę sytuacji, bez konieczności podejmowania jakiegokolwiek działania.

Czy te mechanizmy może dostrzec bliska osoba?

Nie zawsze jest to proste. Często zdarza się tak, że żona, mąż czy inny członek rodziny także bardzo długo nie widzą problemu. Osoba uzależniona to często głowa rodziny, która utrzymuje dom. Bardzo trudno zatem jest uwierzyć w jego uzależnienie, bo przecież pracuje, przynosi pieniądze itd. Ale i tak zwykle to ktoś bliski, wcześniej niż uzależniony, rozpoznaje problem i domaga się zmiany sytuacji.

-> Co może wtedy zrobić?

Przede wszystkim trzeba zacząć informować o tym, co się zauważa. Ale należy mówić tylko o faktach np. wczoraj przyszedłeś do domu bardzo późno, byłeś nieprzytomny, zrobiłeś awanturę. Tak samo było we wtorek i w piątek. Nie zgadzam się na to. Nie wolno też ułatwiać mu życia (dzwonić do pracy z usprawiedliwieniami, sprzątać po nim itp.). Uzależniony musi ponieść konsekwencje swoich czynów'. A jeśli nadal nie widzi problemu, dobrym sposobem jest nagranie go choćby komórką, gdy się zatacza, bełkocze itp. Być może to da mu do myślenia i kiedyś uda się namówić go na leczenie.

-> Jak terapia pomaga to myślenie zmienić?

Od samego początku leczenie nakierowane jest na ujawnienie i unieszkodliwienie systemu iluzji i zaprzeczeń. Dlatego najlepiej działa grupa, bo jej członkowie są dla siebie lustrami. Ktoś, kto u siebie nie widzi szkodliwego mechanizmu, u kogoś zobaczy go w całej rozciągłości. Nie zwiedzie się kilkunastu osób kłamstwami i mętnymi tłumaczeniami. Łatwiej jest też przyjąć trudne informacje od tych, którzy są w podobnej sytuacji. Osoba uzależniona zyskuje dzięki temu więcej świadomości, a zauważenie problemu to pierwszy krok do zmiany. Na terapii pracujemy także nad mechanizmem tzw. nałogowego regulowania emocji, czyli nadmiernego, nieadekwatnego do sytuacji nakręcania złości, smutku itp. Uczymy, jak przerywać tok myśli, który do tego prowadzi. Na koniec rocznego leczenia zaczynamy pracę nad najtrudniejszym mechanizmem „rozproszonego ja”. W trakcie picia człowiek tworzy bowiem swój podwójny obraz - przed (jestem do niczego) i po alkoholu (czuję się silny, wszystko mogę). Terapia pomaga zburzyć te dwa kawałki i zbudować człowieka, który będzie akceptował siebie z wadami i zaletami.

-> Czy to wszystko dotyczy też innych uzależnień?

Tak. Podobnie działa mózg osoby uzależnionej od wszelkich substancji psychoaktywnych, np. papierosów czy narkotyków.

Twoja Ocena



Facebook Conversations