W USA oficjalne komunikaty wymieniają groźne w skali społecznej choroby w następującej kolejności: choroby umysłowe, choroby serca, rak, alkoholizm. Alkoholizm — czwarte z kolei miejsce! Ilość alkoholików w zaawansowanym stadium choroby oblicza się tam na 6 milionów.

W Szwecji obliczono dokładnie, że nałogowy alkoholik żyje przeciętnie o 12 lat krócej niż człowiek nie będący alkoholikiem. W Szwecji ludność wydaje rocznie na alkohol 2 miliardy koron, to jest sumę, za którą można kupić 200 tysięcy samochodów marki volkswagen.

Jeden z górskich kantonów Szwajcarii ma tradycyjne kłopoty z obsadzeniem stanowisk nauczycielskich w szkołach podstawowych, stosowana nawet zachęta do obejmowania tych stanowisk pod postacią specjalnych premii niewiele pomaga. W tym kantonie nauczanie młodego pokolenia sprawia specjalne trudności, ponieważ większość uczniów to dzieci alkoholików. W Szwajcarii wszystkie kantony zobowiązane są przeznaczać 10°/o wpływów ze sprzedaży napojów alkoholowych na walkę z alkoholizmem i leczenie alkoholików.

W mieście i okręgu Drezno trzecia część wszystkich samobójstw popełniana przez mężczyzn w wieku od 35 do 45 lat była spowodowana alkoholizmem.

W  Zagrzebiu na zbadanych 12 tysięcy leczonych alkoholików motywem picia u 36% dorosłych mężczyzn, 26% dorosłych kobiet i 56% młodzieży był wpływ i namowy otoczenia.

Spośród 296 nieletnich przestępców w wieku od 13 do 16 lat, którzy przebywali w ciągu roku w specjalnym schronisku w Falenicy pod Warszawą, 42% stanowili młodzieńcy, którzy przed skierowaniem do schroniska „pili często i upijali się niejednokrotnie". W stosunku do dzieci i młodocianych nie używa się określenia „alkoholik", lecz — zgodnie z terminologią lekarską — określenia, że się „alkoholizują".

W nauce, a ściślej mówiąc w kilku różnych gałęziach nauki zajmujących się zagadnieniem nałogowego alkoholizmu, kwestią najtrudniejszą, do dziś nie wyjaśnioną zdecydowanie i wyraźnie, jest sprawa przyczyn tego, że niektórzy ludzie zaczynają pić nałogowo.

Przyczyny alkoholizmu

W nauce, a ściślej mówiąc w kilku różnych gałęziach nauki zajmujących się zagadnieniem nałogowego alkoholizmu, kwestią najtrudniejszą, do dziś nie wyjaśnioną zdecydowanie i wyraźnie, jest sprawa przyczyn tego, że niektórzy ludzie zaczynają pić nałogowo.

Lekarze, psycholodzy, socjolodzy, ekonomiści zbadali ogromnie trudną do podsumowania ilość przypadków nałogowego alkoholizmu. Uczeni ci przeprowadzają badania, czasem każdy oddzielnie w dziedzinie swej wiedzy — czasem zbiorowym wysiłkiem usiłują ustalić ogólne prawa choroby spowodowanej nadużywaniem alkoholu. Do tej pory jednak nic udało się jeszcze tego dokonać.

Są poszczególne przypadki nałogowego picia alkoholu, w których ustalenie przyczyn nałogu nie sprawia trudności. Trudności nie do pokonania zjawiają się w tym momencie, kiedy na podstawie indywidualnych przypadków badacze zagadnienia chcą ująć, jak przystało na badania naukowe, wyniki swoich obserwacji w formę ogólnych praw, zasad i reguł. Zaledwie jedni zdecydują się na ustalenie jakiejś teorii, już drudzy przeczą im, powołując się na konkretne przykłady obalające proponowaną teorię i ustalają własną, odmienną ... z kolei znów podważaną przez innych znawców problemu.

Dla jasności pokażmy te naukowe kłopoty na dwóch konkretnych przykładach.

Pewien badacz zebrał dużą ilość przykładów dotyczących nałogowego picia alkoholu przez dzieci alkoholika. Ustala prawo przyczynowe: nałóg alkoholizmu jest chorobą dziedziczną. Ale natychmiast inni specjaliści sypią jak z rękawa przykładami rodzin, w których nie tylko ojciec, ale i matka byli nałogowymi pijakami, a mimo to żadne z dzieci nie popadło w nałóg; podają konkretne przykłady, gdzie dzieci w ogóle nie piły z odrazą odnosząc się do propozycji nawet jednego kieliszka.

Nieszczęsne skutki i odrażające objawy choroby rodziców uodporniły potomstwo na pokusę picia.

No cóż, fakty przeczą teorii.

Przykład z dziedziny przyczyn innego rodzaju:

Zdarza się, nawet dość często, że ludzie szukają ucieczki przed tragedią w zamroczeniu alkoholowym. Ciężkie przeżycia, różne nieszczęścia, troski i smutki starają się łagodzić ucieczką w świat złudzeń i otępienia. W początkowej fazie wydaje się im, że alkohol przyniósł oczekiwaną ulgę. Im krócej ta ulga trwa, im silniej nieszczęście atakuje system nerwowy po wytrzeźwieniu, tym częściej sięga człowiek po zdradliwy narkotyk i ani się spostrzeże, kiedy picie staje się nieodpartym nałogiem.

Teoria gotowa: źródłem alkoholu jest określony rodzaj psychicznych przeżyć.

Nie stanowi to jednak zasady. Można się powołać na całe mnóstwo dowodów, że człowiek, którego spotkało największe nawet i nieodwracalne nieszczęście, jakim jest np. śmierć ukochanej osoby, szuka i znajduje ulgę w wytężonej ponad zwykłą miarę pracy, w oddaniu się wszystkimi siłami szlachetnej idei, w upartym zwalczaniu skłonności i cech charakteru, które były kiedykolwiek przyczyną wyrządzonej przykrości ukochanej zmarłej osobie. Zdarza się, że właśnie tragiczne przeżycia wyzwalają w człowieku najszlachetniejsze reakcje, podnoszą go, a nie obalają. A jeżeli tak bywa, nie można się zgodzić na zasadę związku przyczynowego między tragicznymi przeżyciami psychicznymi i alkoholizmem. A więc naukowe badania nad przyczynami nałogowego alkoholizmu są ciągle jeszcze w sferze przypuszczeń a nie pewników.

Szokujące twierdzenie. Skoro nauka nie wykryła przyczyn choroby, nie dała wiernego obrazu i dokładnego opisu jej powstawania, jak zapobiegać, jak leczyć? Czy rządzi tylko fatalizm, a jego ciemnym, nie znanym mocom nie potrafimy się przeciwstawić?

Nie jest tak żle. Przecież i z rakiem jest podobnie, a jednak współczesna wiedza lekarska osiąga czasem znakomite rezultaty, oczywiście uwarunkowane wielu okolicznościami, wśród których podstawowym warunkiem pomyślnych skutków leczenia jest dostatecznie wczesne wykrycie choroby. Taka sama jest główna zasada w całym problemie alkoholizmu: należy w porę dostrzec; na co się zanosi, i w stadium początkowym uruchomić wszystkie możliwe środki przeciwdziałania. A jeżeli choroba stała się już faktem dokonanym, wtedy zadaniem najważniejszym jest skierowanie alkoholika na leczenie. Zadanie wcale niełatwo.

Twoja Ocena